Tym razem zamiast prezentacji historii konkretnego zdjęcia, przekazuję Wam wszystkim reportaż meksykańskiego fotografa, Javiera Manzano dotyczący tragicznych wydarzeń w Syrii. Został on właśnie nagrodzony Pulitzerem w dziedzinie fotografii.
Niestety ten konflikt, który pochłonął już tysiące ofiar, zdaje się być zamiatany pod dywan przez najważniejsze kraje na świecie, w wyniku czego każdego dnia ginie wielu niewinnych cywilów. Co gorsze, końca tej wojny domowej nie widać...
Choć jednemu z najsłynniejszych artystów XX wieku - Johnowi Lennonowi, zrobiono wiele zdjęć, to jednak żaden inny obraz nie był tak kontrowersyjny i nie stał się tak znany, jak fotografia wykonana przez Annie Leibovitz w roku 1980.
Fot. Annie Leibovitz
W roku 1980 Annie Leibovitz była już uznaną fotografką, która pracowała dla wielu znanych czasopism i wydawnictw, jak Rolling Stone, dla którego przygotowywała okładkę z wizerunkiem Johna Lennona.
W dniu 8 grudnia1980 roku,Leibovitzprzeprowadziła sesję zdjęciowąz artystą, a jedno z jej zdjęć miało być wybrane na okładkę najbliższego numeru Rolling Stone. Początkowo zgodnie z wolą wydawnictwa, na zdjęciu miał znaleźć się sam Lennon, jednak piosenkarz dążył do tego, by na fotografii miał się znaleźć wraz z Yoko Ono.Leibovitzzdecydowała się na stworzenie obrazu inspirowanego okładką albumuDoubleFantasy.
Według jej koncepcji Johnzdjąłmiał zdjąć ubranie iskulić sięobokYoko. Żona Lennona również chciała się rozebrać, jednak Leibovitz przekonała ją, że taka scena będzie najlepsza. Dzięki temu udało się jej uchwycić bardzo intymny moment, w którym ukazana została miłość oraz głęboka więź między partnerami. Po zrobieniu pierwszego zdjęcia Polaroidem, małżonkowie byli niezwykle zafascynowani i podekscytowani całą sceną, a Lennon poprosił fotografkę o to, by właśnie to zdjęcie znalazło się na okładce magazynu.
Choć zdjęcie jak na tamte czasy było kontrowersyjne, to jednak nie sama treść przyczyniła się do jego sławy. Kilka godzin po sesji zdjęciowej, podczas powrotu do domu ze studia nagraniowego, John Lennon został zastrzelony przez Marka Davida Chapmana. Tak więc obraz Annie Leibovitz stał się ostatnim znanym wizerunkiem artysty, symbolicznym ostatnim pocałunkiem. 22 stycznia 1981 roku zdjęcie zostało opublikowane w magazynie i z miejsca stało się wielkim hołdem dla wspaniałego muzyka.
W historii dochodziło do wielu tragicznych katastrof lotniczych, w których ginęły setki osób, czasem także ważne osobistości. Jednak do dziś jedną z najsłynniejszych z nich jest pożar Hindenburga z roku 1937.
fot. Gus Pasquerella
Lata 30. XX wieku były złotym okresem dla sterowców, szczególnie produkcji niemieckiej. Hindenburg oraz Graf Zeppelin stanowiły dumę hitlerowskich Niemiec. Dzięki osiąganiu prędkości ponad 100 kilometrów na godzinę, sterowiec mógł przelecieć Atlantyk w ciągu 3 dni. W owym czasie podróż takim środkiem transportu należała do niezwykle luksusowych, a za bilet do Stanów Zjednoczonych należało wydać równowartość dzisiejszych 5 tysięcy dolarów.
Niemieckie sterowce posiadały ogromne rozmiary. Przy długości 245 metrów Hindenburg wyglądał niczym latający statek liniowy. W porównaniu do sterowców innych krajów, niemieckie maszyny uważane były za niezwykle bezpieczne. Nie zmienia to jednak faktu, że ogromny sterowiec wypełniony był niezwykle łatwopalnym wodorem. Jego poszycie wykonane było ze specjalnego materiału, który uszczelniał maszynę i chronił ją przed wyładowaniami elektrostatycznymi. Niestety, już pojedyncza iskra mogła spowodować katastrofę.
6 maja 1937 roku podczas cumowania na lotnisku w Lakehurst doszło do najgorszego. Nieoczekiwanie na pokładzie sterowca wybucha pożar, który doprowadza do spłonięcia maszyny w ciągu zaledwie 34 sekund! Niewiele ponad pół minuty sprawiło, że wspaniałe dzieło inżynierii zamieniło się w kulę ognia. Na załączonym filmie można zaobserwować moment upadku maszyny i jej pożar.
Choć może się wydawać, że z takiego piekła nikt nie mógł wyjść żywym, to jednak z 97 osób na pokładzie śmierć poniosło "jedynie" 35. Co ciekawe, większość osób zginęła nie w wyniku działania ognia, lecz z powodu przygniecenia przez innych pasażerów, którzy wyskakiwali ze znajdującego się kilka metrów nad ziemią pokładu pasażerskiego.
Tuż po katastrofie zaczęto badać jej przyczyny. Ponadto powstawały teorie spiskowe mówiące o tym, iż ktoś celowo przeprowadził zamach. Dopiero w ostatnim czasie ostatecznie ustalono, że przyczyną katastrofy była pojedyncza iskra. W czasie burzy sterowiec został mocno naelektryzowany. Gdy wypuszczone zostały liny cumownicze, nastąpiło uziemienie sterowca. Najprawdopodobniej podczas manewru lądowania pękła jedna z linek wewnątrz Hindenburga, która rozszczelniła zbiornik z wodorem. Ten mieszając się z tlenem stworzył niezwykle łatwopalną mieszankę. Niewielka iskra doprowadziła do zapłonu i gwałtownej reakcji łańcuchowej.
Katastrofa Hindenburga doprowadziła do unicestwienia turystycznego transportu sterowcami. Ich produkcja i używanie praktycznie zmalały do zera. Od kilku lat jednak coraz częściej można spotkać sterowce, a także nowe ich projekty. W przeciwieństwie do Hindenburga, nowe maszyny wypełniane są o wiele bezpieczniejszym helem.