Pokazywanie postów oznaczonych etykietą National Geographic. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą National Geographic. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 czerwca 2016

Ratunek fotografii

Trochę mnie ostatnio na blogu nie było, ale nowa praca, obowiązki i brak weny zrobiły swoje. 

W 1980 roku doszło do jednej z najsilniejszych w nowożytnych dziejach erupcji wulkanu. 18 maja Góra Świętej Heleny dosłownie eksplodowała, tworząc największą erupcję wulkanu w historii Stanów Zjednoczonych. W wyniku tego kataklizmu śmierć poniosło 57 osób, w tym Robert Lansburg, który jednak chwilę wcześniej udowodnił, jak ważna dla niego była fotografia. 


fot. Robert Lansburg


Mało osób mogło przewidzieć, że wybuch wulkanu będzie aż tak silny, Trzęsienie ziemi poprzedzające erupcję doprowadziło do odsłonięcia się terenu na północnej stronie góry. Magma wraz z gazami wewnątrz w wyniku tego błyskawicznie wydostały się na powierzchnię. Doszło do eksplozji o energii 27 tysięcy razy większej niż ta, jak wiązała się z bombą atomową w Hiroszimie. Kilkanaście kilometrów wokół góry dosłownie wyparowało, zmieniając się w iście księżycowy krajobraz. 

Tego dnia zaledwie kilka kilometrów od góry znajdował się lokalny fotograf, Robert Lansburg. Wraz z wybuchem zaczął on wykonywać zdjęcia wulkanu. Niestety po chwili zdał sobie sprawę z ogromu tej katastrofy oraz tego, że nie będzie mu dane uciec. Postanowił wtedy uratować chociaż zrobione przez siebie fotografie. Szybko przewinął taśmę, dobrze ją ukrył w plecaku, a następnie przycisnął do ciała, zanim spływ piroklastyczny pokrył teren, na którym się znajdował. Dopiero po 17 dniach udało się znaleźć jego ciało przykryte popiołem. Na całe szczęście klisza pozostała nietknięta, dzięki czemu świat mógł zobaczyć ostatnie zdjęcia wykonane w jego życiu. Dla naukowców fotografie zrobione przez Lansburga okazały się cennym materiałem do badań. 

Człowiek ten do końca pozostał fotografem, udowadniając, czym dla niego znaczyło robienie zdjęć oraz jakie miało być ich przesłanie.


Źródła:
http://faktopedia.pl/507019
https://www.lomography.com/magazine/234721-robert-landsburgs-brave-final-shots
https://en.wikipedia.org/wiki/Robert_Landsburg
https://pl.wikipedia.org/wiki/Erupcja_Mount_St._Helens_w_1980_roku



piątek, 30 listopada 2012

Zbigniew Religa

Zazwyczaj myśląc o istotnych momentach w historii naszego kraju, nasuwają nam się na myśl obrazy związane z wojnami, ważnymi wydarzeniami politycznymi. Tymczasem w wielu dziedzinach społecznych w ostatnich kilkudziesięciu latach dochodziło do ważnych przełomów. Jednym z nich były niewątpliwie nowatorskie operacje, jak te, których autorem był Zbigniew Religa. 


                                                         Fot. James L. Stanfield

Druga połowa XX wieku to okres, w którym dopiero poszerzano możliwości współczesnej chirurgii. Pod koniec lat 60. przeprowadzono pierwszą udaną operację przeszczepu serca. To, co na Zachodzie stawało się coraz powszechniejszym i bezpiecznym zabiegiem, w Polsce przez wiele lat było uznawane za nierealne. Nie można się temu dziwić, skoro nasz kraj był często odcięty nie tylko od najnowocześniejszych technologii, lecz także od międzynarodowej współpracy. 

Na całe szczęście w latach 80. znalazł się wizjoner, który otwarcie stwierdził, że jako pierwszy dokona udanego przeszczepu serca w naszym kraju. Był nim Zbigniew Religa. Mimo praktyki w zagranicznych ośrodkach, jego wiedza o przeszczepie serca pochodziła głównie z książek. Ponadto samo zorganizowanie operacji wymagało sporych zmian. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu orzeczenie o czyjejś śmierci następowało z przyczyny zaniku pracy serca. Profesor Religa wraz z grupą innych lekarzy powołał specjalne komisje, które mogły orzec o śmierci pnia mózgu. Był to w zasadzie ważny krok w stronę przeszczepu serca. Co najważniejsze, prowadził on działania wbrew większej części środowiska lekarskiego.

W roku 1985 w Zabrzu został przeprowadzony pierwszy taki zabieg, który zakończył się sukcesem. Sam lekarz twierdził, że pamiętał każdy najmniejszy fragment operacji. Niestety pacjent w wyniku sepsy zmarł po dwóch miesiącach. Kilka kolejnych operacji również zakończyło się połowicznym sukcesem, jednak średnia życia pozostałych pacjentów do dnia dzisiejszego oscyluje w granicach 20 lat. 

Na zdjęciu z roku 1987 przedstawiony został profesor, który wyczerpany po operacji, monitoruje na ekranie pracę serca swego pacjenta. W tle widać śpiącego i równie wyczerpanego asystenta. Cały obraz ukazuje ciężkie i po części prymitywne warunki, w jakich doszło do operacji. Co ciekawe, pacjentem leżącym na stole jest Tadeusz Żytkiewicz, który jako 19. pacjent profesora Religi jest najdłużej żyjącą osobą z przeszczepem serca w naszym kraju. 

Fotografia stała się zdjęciem roku magazynu National Geographic, a do tego znalazła się na liście 100 najważniejszych zdjęć w jego historii.

Źródła:
http://profesorodserca.orangespace.pl/tadeusz.html
http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/526309,zbigniew-religa-profesor-od-serca,id,t.html?cookie=1
http://www.kardiolo.pl/pierwsza_udana_transplantacja_serca_w_polsce.htm
http://wyborcza.pl/1,75476,688356.html























wtorek, 27 grudnia 2011

Sharbat Gula

W roku 1984 wykonane zostało zdjęcie, które rok później stało się najsłynniejszym obrazem, jaki do tej pory ukazał się na okładce czasopisma National Geographic. Przez 17 lat ten jeden z najbardziej rozpoznawalnych na świecie portretów nosił tajemniczy tytuł "The Afghan Girl".


                                                                    Fot. Steve McCurry
                                                                                                

Jest rok 1984, radziecka interwencja w Afganistanie trwa już piąty rok. Ofiarami nalotów oraz samych walk stają się tysiące niewinnych osób. W obawie o życie wiele z nich zmuszonych jest do pozostawienia swych domostw i ucieczki do specjalnie tworzonych obozów dla uchodźców. Jednak taka podróż jest niezwykle niebezpieczna, gdyż Rosjanie bombardują praktycznie każdą większą grupę osób przemierzającą afgańskie tereny. Mimo wszystko, szacuje się, że liczba uchodźców przekroczyć mogła nawet 4 miliony osób.

Amerykański fotograf Steve McCurry jako jeden z pierwszych decyduje się na udokumentowanie tragedii Afgańczyków. Niestety jest to bardzo trudne przedsięwzięcie, w wyniku którego wielokrotnie przemierza kraj oraz obozy dla uchodźców w lokalnym ubraniu, a filmy fotograficzne zmuszony jest przemycać pod ubraniem. Pewnego dnia udał się do Nasir Bagh, miejsca, gdzie odnalazł dla świata tę afgańską dziewczynę. Był to obóz, w którym przebywało nawet przeszło 100 tysięcy uchodźców. McCurry zdecydował się na sfotografowanie grupy młodych uczennic. Bohaterka owej fotografii od samego początku wywarła na nim ogromne wrażenie. Aby zbytnio dziewczyny nie zrazić do aparatu, zdecydował się wykonać zdjęcia wszystkich uczennic, pozostawiając ją na sam koniec. 

W następnym roku jego fotografia obiega cały świat. Obraz dziewczyny staje się ikoną kultury. Nazywa się ją współczesną Mona Lisą. Jej podobizna trafia na koszulki, a sam McCurry zdobywa ogromną sławę, łącznie z otrzymaniem najważniejszych nagród fotograficznych. Jednak mimo wielu zapytań czytelników z całego świata, nikt nie był w stanie powiedzieć, kim jest ta słynna dziewczyna. Dlatego jej portret nazwano "Afghan Girl" jako symbol wszystkich kobiecych ofiar trwającej wojny. McCurry próbuje ją odszukać, jednak Afganistan zostaje zdominowany przez Talibów, którzy izolują go przed zagranicznymi mediami. 

Wydawało się, że zagadka tożsamości postaci ze zdjęcia nigdy nie zostanie rozwiązana. Jednak w roku 2002 po obaleniu reżimu Talibów, McCurry wraz z ekipą National Geographic wyrusza na poszukiwania dziewczyny.  Poszukiwania nie przynoszą początkowo rezultatów, gdyż wiele kobiet podaje się za osobę ze zdjęcia, a niektórzy mężczyźni próbują przekonać badaczy, że to ich żona. Wkrótce wybucha wieść, iż osobą na fotografii jest niejaka Alam Bibi, jednak również i ten trop okazuje się fałszywy. Gdy wydawało się, że poszukiwania zakończą się fiaskiem, ekipa przez przypadek natrafiła na mężczyznę, który twierdził, że zna tę kobietę. Według jego relacji, w czasie wojny mieszkał wraz z nią w jednym obozie i kobieta obecnie znajduje się w wiosce w okolicach Tora Bora. Mężczyzna obiecał ponadto, że sprowadzi ją do reporterów.

Po trzech dniach oczekiwania ekipa spotkała się z ową kobietą. W wyniku przeprowadzonego badania biometrycznego jej siatkówki, udało się niezaprzeczalnie ustalić, że spotkana kobieta, to właśnie tajemnicza "Afghan Girl".

Sharbat Gula, gdyż tak się nazywa, okazała się Pasztunką. Dzięki jej relacji mogliśmy poznać smutne dzieje Afganki. Na początku lat 80-tych rodzinna wioska Guli została zbombardowana przez radzieckie helikoptery. W wyniku nalotu zginęli rodzice Sharbat, a ona sama wraz ze swą babcią oraz bratem i trzema siostrami uciekła z wioski. W czasie przeprawy przez góry wielokrotnie zmuszeni zostali do krycia się przed radzieckimi helikopterami. Ostatecznie mimo wielu problemów, w tym śniegu i przenikliwego chłodu udało im się dostać do obozu. 

Jeszcze w dzieciństwie rodzice Sharbat zaaranżowali jej małżeństwo. Niedługo po sfotografowaniu, dziewczyna wyszła za mąż. Niestety jej życie nie ułożyło się najlepiej. Z powodu braku perspektyw mąż pracuje w piekarni w mieście, w wyniku czego małżeństwo spędza ze sobą mało czasu. Sama Sharbat w 2002 roku mieszkała w glinianej, nędznej chacie wraz z trójka swych dzieci, niestety jej czwarte dziecko zmarło 8 miesięcy po porodzie. Nasza bohaterka była niepiśmienna i marzyła o tym, aby wysłać swe dzieci do szkoły. Aż do spotkania z reporterami nigdy nie widziała swej fotografii i nie miała pojęcia, jak jej wizerunek stał się sławny na świecie.  

Mimo tego wszystkiego pozostała bardzo skromną osobą. Oświadczyła, że już nigdy nie udzieli żadnego wywiadu. Dbając o anonimowość przeprowadziła się do innej wioski. Od tej chwili nie mamy żadnych informacji o jej życiu. Szefowie National Geographic zdecydowali się pomóc całej rodzinie, zachowując wszelkie niezbędne informacje w tajemnicy. Jej twarz w 2002 roku po 17 latach życia w tym okrutnym świecie przekazuje nam poniekąd informacje o jej losie i przeżyciach.


Powracając do pierwszego zdjęcia, bez wątpienia tym, co rzuca się nam w oczy jest jej spojrzenie. To niezwykle zimne spojrzenie jest z jednej strony przerażające, głęboko nas przeszywa, natomiast z drugiej strony silnie przyciąga. Te niezwykle żywe, zielone oczy dają nam przekaz nie tylko tragicznych losów dziewczyny, lecz także losów całego narodu afgańskiego. Pasztunka hipnotyzuje nas swymi oczyma. Wydawać by się mogło, że spoglądając w obiektyw, rzuca wyzwanie fotografowi. Widać w nich mieszankę zarazem strachu oraz złości na cały świat. Ubrana jest w zniszczony strój, który symbolizuje jej nędze. Było to pierwsze w życiu zdjęcie Sharbat, które jednocześnie sprawiło, że ludzie na całym świecie mocniej zaczęli interesować się tym odległym konfliktem.