czwartek, 5 stycznia 2012

Sęp i głodujące dziecko

W roku 1993 za sprawą fotoreportera z RPA, Kevina Cartera, świat ujrzał przenikliwy obraz klęski głodu w Afryce. Zdjęcie przedstawiające wycieńczoną z głodu sudańską dziewczynkę oraz sępa czekającego na jej śmierć, poruszyło światową opinie publiczną. Niestety mimo tego oraz innych obrazów ukazujących tragiczny los wielu mieszkańców Afryki, do dnia dzisiejszego, co kilka minut klęska głodu zabiera ze sobą kolejne istnienia.


Od początku dwudziestego wieku, udokumentowano co najmniej kilkanaście klęsk głodu w Afryce. Gdyby dodać do tego także pozostałe części naszego globu, wtedy z taką tragedią możemy się spotykać co 2-3 lata. Od lat 80. mamy do czynienia z głodem w Afryce na niespotykaną dotąd skalę. Miejscem szczególnie dotkniętym są państwa tak zwanego Rogu Afrykańskiego, głównie Somalia i Etiopia. Choć w wielu sytuacjach nie ogłasza się klęski głodu, to jednak spora część krajów tego kontynentu boryka się z poważnymi problemami żywnościowymi oraz higienicznymi.

W roku 1993 takim miejscem szczególnie naznaczonym brakiem żywności był Sudan. W wyniku suszy oraz konfliktów zbrojnych tysiące Sudańczyków cierpiało na niedożywienie. Właśnie wtedy Kevin Carter wyruszył do obozu dla uchodźców, aby sfotografować tamtejszą tragedię. Dotknięty widokiem umierających dzieci udał się do buszu, by móc odreagować stres z nimi związany. Właśnie wtedy na swej drodze spotkał tę wycieńczoną z głodu dziewczynkę. 

Gdy zaczął jej robić zdjęcia, obok dziecka przyfrunął sęp. Carter wiedział, że takie zdjęcie będzie miało ogromną moc. Fotograf oczekuje przeszło 20 minut na moment, w którym sęp zaatakuje dziewczynkę. Gdy to nie następuje, decyduje się na uwiecznienie zdjęcia w takiej statycznej postaci. Przerażająco wychudzony szkielet dziewczynki i jej nieproporcjonalna do reszty ciała głowa są ewidentnym przekazem dramatu, jaki od wielu dni, tygodni, a nawet całego życia przeżywa. Sęp będący tutaj zwiastunem śmierci dopełnia ten obraz, zwiększając jego dramaturgię.

Carter po zrobieniu zdjęcia przegonił sępa, lecz nie udzielił dziewczynce jakiejkolwiek pomocy. Podobno chwilę potem "usiadł pod drzewem, rozmawiał z Bogiem, płakał i myślał o swojej córce, Megan". Według relacji fotografa, dziewczynka chwiejnym krokiem ruszyła w stronę obozu. Do dzisiaj nie wiemy kim była, czy dotarła do obozu i najważniejsze - czy przeżyła?

Zdjęcie ukazało się na okładce New York Timesa 26 marca 1993 roku. Bardzo szybko zostało przedrukowane przez wiele światowych dzienników. Czytelnicy zaczęli zasypywać redakcję pytaniami o los dziewczynki. Gdy na jaw wyszła cała prawda związana z zachowaniem reportera, na Cartera spadła ogromna fala krytyki. Zastanawiano się, na ile możemy zostać bierni wobec rejestrowanych przez nas wydarzeń. Z jednej strony mógł uratować dziewczynkę i zanieść ją do obozu, lecz z drugiej strony tego dnia był świadkiem cierpienia tysięcy ludzi, co drastycznie wpłynęło na jego zachowanie względem dziewczynki.

Fotografia dziewczynki przyczyniła się do gwałtownego wzrostu zainteresowania sytuacją w Sudanie. Tysiące ludzi zdecydowało się na przesłanie określonej pomocy materialnej. Dla Cartera jego najsławniejsze zdjęcie było jednak początkiem końca kariery. Jeszcze za czasów apartheidu był świadkiem wielu makabrycznych wydarzeń. Wydarzenia w Sudanie znacznie silniej odbiły się na jego psychice. W roku 1994 otrzymał nagrodę Pulitzera. 18 marca podczas strzelaniny w Takozie ginie jego przyjaciel Ken Oosterbroek. Sam Carter kilka godzin wcześniej wrócił do hotelu. Obwiniał się o śmierć Kena twierdząc, że to on sam powinien zginąć od kuli. Popadł w głęboką depresję. 27 lipca 1994 roku popełnił samobójstwo. 
W swym liście pożegnalnym napisał - Jestem załamany. Bez telefonu, bez pieniędzy na czynsz i na alimenty. Prześladują mnie żywe obrazy zabitych i cierpiących, widok ciał, egzekucji, rannych dzieci. Odszedłem i jeśli będę miał szczęście, dołączę do Kena.

Niestety obecnie mimo zwiększenia pomocy dla Afryki, nasz świat nie może sobie poradzić z tamtejszym głodem. Ponieważ na co dzień nie obcujemy z takimi sytuacjami, bardzo trudno jest nam uzmysłowić sobie, z jak wielką tragedią mamy do czynienia. W tej chwili w Somalii panuje tragiczna sytuacja. Nieunormowana sytuacja polityczna oraz zmiany klimatyczne powodujące ogromne susze sprawiały, że prawie połowa mieszkańców Somalii (blisko 4 miliony) zmaga się z ciągłym niedożywieniem. Susza całkowicie pozbawiła środków do życia mieszkańców, którzy głównie utrzymywali się z pasterstwa. Klęska głodu dotyka blisko 12 milionów osób mieszkających w tej części Afryki. Pobliskie kraje coraz częściej nie nadążają z pomocą dla setek tysięcy uchodźców.

Organizacje niosące pomoc, w tym głównie ONZ, nie są w stanie przekonać całego świata w sprawie niesienia pomocy. W lipcu ubiegłego roku o pomoc dla Somalii wystąpiła Unia Afrykańska. Odpowiedziały na nią między innymi Stany Zjednoczone, Unia Europejska. Niestety ów apel został zignorowany przez afrykańskie potęgi: RPA, Nigeria i Angola, a także Chiny i wszystkie kraje muzułmańskie. Dopóki problemami Afryki nie zajmą się także pozostałe kraje tego kontynentu, dopóty pomoc może być niewystarczająca.

Stosunek większości z nas do tej sytuacji został wyrażony między innymi przez zespół Myslovitz, który w piosence Ściąć wysokie drzewa opowiada między innymi o ludobójstwie w Rwandzie:

Smutny śpiew wysokich drzew
Ojciec i mały chłopiec wtulony w jego pierś
Pewnie powiesz to okropne
Zrzucisz winę na innych, potem zaśniesz spokojnie


My sami też  możemy pomóc. Dano nam możliwość wpłaty darowizny na konto danej organizacji charytatywnej. na stronie UNICEF możemy zakupić wiele produktów, z których dochód w całości zostanie przeznaczony na pomoc najbardziej potrzebującym.
Oczywiście istnieją także strony internetowe, gdzie poprzez kliknięcie można w niewielkim stopniu nieść pomoc. Oto niektóre z nich:
Pajacyk, Okruszek, The hunger site - tu mamy 8 różnych stron, Care2 - również wiele stron, ripple, http://hungrychildren.com/, http://www.hungerfighters.com/, http://www.giveaminute.org/donate2.htm, http://www.bhookh.com/, http://www.thenonprofits.com/ - zbiór wielu innych stron do klikania.






poniedziałek, 2 stycznia 2012

V-J Day. Pocałunek

14 sierpnia 1945 roku na wieść o kapitulacji Japonii, tysiące Amerykanów wyległo na ulice Nowego Jorku. Dzień ten przeszedł do historii jako V-J Day - Victory over Japan. Największym symbolem tego radosnego dnia stało się zdjęcie wykonane przez Alfreda Eisenstaedta, przedstawiające marynarza całującego pielęgniarkę.


                                                               Fot. Alfred Eisenstaedt

Tydzień później prezentowane zdjęcie ukazało się na okładce magazynu Life.

W sierpniu 1945 roku Amerykanie po zakończeniu wojny w Europie oczekiwali tego samego w związku z konfliktem na Pacyfiku. Jednak mimo ogromnych sukcesów przed amerykańskimi wojskami pozostało ostatnie zadanie, czyli zdobycie samej Japonii. Na całe szczęście dla obu stron konfliktu na początku sierpnia doszło do historycznego i dotąd jedynego w dziejach bojowego użycia bomb atomowych. Ogromna siła rażenia oraz straty, jakie zostały spowodowane przez nową broń sprawiły, że cesarz Hirohito mimo sprzeciwu swych dowódców wojskowych zdecydował się na rozpoczęcie rozmów pokojowych.

14 sierpnia amerykański prezydent Harry Truman ogłosił światu zakończenie wojny na Pacyfiku. Choć akt kapitulacji został podpisany dopiero 2 września, to jednak 14/15 sierpnia (w zależności od strefy czasowej) jest uznawany za dzień zwycięstwa.

Twórca zdjęcia, Alfred Eisenstaedt, tego dnia przechadzał się po nowojorskim Times Square. W pewnym momencie zauważył młodego marynarza, który uradowany tą chwilą całował wszystkie napotkane kobiety. Tuż przed nim ujrzał także ubraną na biało pielęgniarkę. Fotograf wymarzył sobie, aby ta dwójka spotkała się ze sobą i na całe szczęście jego prośby zostały wysłuchane. 

Dla Eisenstaedta stało się jasne, iż wszystko ułożyło się po jego myśli. Gdyby napotkana kobieta nie była pielęgniarką lub miała na sobie ciemne ubranie, nie powstałby tak silny kontrast, który dodatkowo nadaje fotografii taką moc. Ponadto obie postacie świetnie wkomponowały się w miejski krajobraz widoczny w tle zdjęcia.

Ponieważ cała akcja miała bardzo szybki przebieg, fotograf nie miał nawet okazji zapisać sobie, kim była owa para całujących się ludzi. Po wywołaniu zdjęcia okazało się, że ich twarze nie są widoczne, wiec tożsamość postaci pozostaje zagadką. Z biegiem czasu do magazynu oraz samego autora zdjęcia zaczęły zgłaszać się osoby twierdzące, że są jedną ze słynnych  postaci. Jednak nie udało się potwierdzić ich zeznań. 

30 lat po V-J Day do Eisenstaedta zgłosiła się Edith Shain – pielęgniarka, która w tym czasie służyła w jednym z miejscowych szpitali. Przez cały czas nie zdawała sobie sprawy z tego, że może być osobą na zdjęciu. Po przeczytaniu w magazynie reportażu o fotografie, postanowiła do niego napisać. Od tego czasu powszechnie uznaje się ją za osobę ze zdjęcia.

Choć udało się ustalić tożsamość osób znajdujących się za całującą się parą, to jednak do samego końca nie potwierdzono, kim był ów tajemniczy marynarz. Dlatego ta całująca się para, stała się symbolem spontanicznego świętowania zwycięstwa przez całe społeczeństwo oraz jego nadziei na radosne życie po wojnie.

Samo zdjęcie określane dziś jest mianem kultowego. Wielokrotnie inni twórcy czerpali z niego inspiracje. W wielu filmach, jak choćby w Watchmen, można zobaczyć ową scenę pokazaną w autorski sposób lub parodiowaną przez postacie filmów animowanych. Pocałunek doczekał się nawet wielkiego pomnika w Stanach Zjednoczonych.

Oklahoma City

19 kwietnia 1995 roku przed budynkiem federalnym w Oklahoma City doszło do gigantycznej eksplozji. O 9:02 wyleciała w powietrze ciężarówka wypełniona ropą oraz nawozem azotowym. W wyniku drugiego co do wielkości zamachu terrorystycznego na terenie Stanów Zjednoczonych zginęło 168 osób, a ponad 680 zostało rannych. Symbolem tej tragedii stało się zdjęcie Charlesa Portera ukazujące strażaka niosącego na rękach dziecięcą ofiarę zamachu.



Za ten jeden z największych w historii zamachów odpowiedzialni byli Timothy McVeigh oraz Terry Nichols. McVeigh był głównym pomysłodawcą oraz wykonawcą zamachu. Nichols pomagał mu w stworzeniu bomby domowej roboty. Motywem zamachowca była chęć zemsty na rządzie federalnym za oblężenie farmy w Waco, podczas którego dokładnie dwa lata przed zamachem zginęło blisko 80 osób, głównie wyznawców Davida Koresha. McVeigh stanął po stronie sekty wyznawców Gałęzi Dawidowej, uważając, że rząd nie miał żadnych praw i podstaw do zbrojnej interwencji. Jego silnie prawicowe poglądy doprowadziły do tej ogromnej tragedii. 

O 9:02 ponad 2200 kilogramów materiałów wybuchowych eksplodowało u podstawy budynku federalnego im. Alfreda P. Murraha. W wyniku eksplozji powstał ogromny krater. Ponad 1/3 budynku momentalnie przestała istnieć. Wybuch był słyszalny w promieniu 90 kilometrów, a baza sejsmologiczna zanotowała trzęsienie ziemi o sile 3,0 stopni w skali Richtera.

Momentalnie na miejscu zamachu znalazło się wiele jednostek ratunkowych. Sukcesywnie z gruzów wydobywano ocalałe osoby. Niestety coraz częściej natrafiano na śmiertelne ofiary wybuchu. W pewnym momencie sierżant straży pożarnej John Avera znalazł przysypane ciało rocznego dziecka. Krzycząc "mam krytyczny przypadek!" ruszył z nim szybko w stronę służb medycznych. Właśnie w tym momencie 25-letni amator fotografii Charles Porter uwiecznił Averę z niemowlęciem na rękach. Mimo najszczerszych chęci ratowników nie udało się uratować  Baylee Almon, która dzień wcześniej skończyła roczek.

Porter chwilę po zrobieniu zdjęcia, rozpłakał się. Za namową przyjaciela zdecydował się jednak szybko wywołać i przesłać zdjęcie do lokalnej gazety. Ku jego zaskoczeniu, po czterech godzinach zdjęcie zostało rozesłane po całym świecie przez agencję Associated Press.

Bardzo szybko po opublikowaniu zdjęcia, Averę uznano za bohatera. On sam jednak nie chciał być tak postrzeganym. Żałował, że nie udało mu się uratować dziewczynki. Po wybuchu przeszukując ruiny słyszał płacz i krzyk dzieci, lecz nie mógł ich odnaleźć. W budynku federalnym mieściła się świetlica dla dzieci. W wyniku zamachu zginęło 19 dzieci. Dzień po tragedii matka dziewczynki spotkała się ze strażakiem. Avera obawiał się, że będzie obwiniać go za to, że nie uratował jej dziecka. Ona jednak mu bardzo podziękowała za wszystko, co zrobił dla Baylee'a.

1.5 godziny po zamachu McVeigh został zatrzymany przez lokalny patrol policji. Aresztowano go za brak tablic rejestracyjnych oraz posiadanie nielegalnej broni. Szybko ustalono, że to on odpowiada za zamach. McVeigha skazano na karę śmierci a egzekucja została wykonana 11 czerwca 2001. Nichols otrzymał karę dożywotniego więzienia bez prawa ubiegania się o przedterminowe zwolnienie. 

Charles Porter za swe zdjęcie uhonorowany został w roku 1996 nagrodą Pulitzera. Porzucił swą posadę w banku, lecz kolejne formy zatrudnienia niezbyt przypadły mu do gustu. Wrócił do nauki i odnalazł swe powołanie w fizykoterapii. Czasem dorabia sobie jako fotograf ślubny. Zapewne nikt na ślubie nie zdaje sobie sprawy, że ma do czynienia z laureatem tak prestiżowej nagrody w dziedzinie fotografii.

Po zamachu rząd Stanów Zjednoczonych drastycznie zwiększył środki bezpieczeństwa wokół budynków rządowych. Dzięki temu do tej pory nie powtórzyła się taka tragedia. Pięć lat po zamachu, 19 kwietnia 2000 roku otwarto Oklahoma City National Memorial - miejsce pamięci o wszystkich ofiarach zamachu.