piątek, 31 maja 2013

Flu Game

Lata 90. to okres, kiedy wielu z nas interesowało się rozgrywkami NBA, a na ustach wszystkich była jedna osoba, prawdziwa żywa legenda koszykówki - Michael Jordan. Zdecydowanie nie było i zapewne w najbliższym czasie nie będzie w NBA tak wielkiej postaci, która potrafiła porywać swą grą tłumy. W jego karierze było wiele wspaniałych momentów, a jednym z nich, najbardziej zapadającym w pamięci był słynny Flu Game. 


Fot. Tom Cruze

Jest rok 1997. W historii NBA był to czas niezapomnianych pojedynków o mistrzostwo pomiędzy Chicago Bulls a Utah Jazz. Nadchodził piąty mecz finału, kiedy to Jazzmani przy stanie rywalizacji 2:2 podejmowali u siebie Byki. W noc poprzedzającą mecz, Jordan zapadł na tajemniczą chorobę. Wił się na podłodze z bólu, wymiotował i miał wysoką gorączkę. Wszystko wskazywało na to, że nie ma jakichkolwiek szans na grę w nadchodzącym meczu.

On jednak mimo wszystko nie chciał się poddawać. Tuż przed meczem, odwodniony, osłabiony, z wysoką gorączką, z trudem zakładał na siebie meczowy strój. Z szatni wychodził zataczając się, jednak oznajmił trenerowi, że jest gotów do gry. Pierwsza kwarta w jego wykonaniu była fatalna. Zawodnik biegał zaledwie na 50-60% procent swych możliwości, miał problemy z koncentracją, celnością. Jednak w drugiej kwarcie, gdy przeciwnicy odskoczyli na 16 punktów, coś nagle zmieniło się w nim. Z niewiadomych przyczyn zyskał w sobie siłę i motywację, znów zaczął przypominać dawnego siebie. Dzięki temu w ciągu zaledwie drugiej kwarty rzucił aż 17 punktów.

Gdy nadchodzi trzecia kwarta, zmęczenie znów daje o sobie znać i Jordan ponownie snuje się na parkiecie. Na ławce wygląda na niezwykle zmęczonego, a okłady z lodu niewiele pomagają. Lecz przy ponownym prowadzeniu zespołu z Utah, MJ powraca na parkiet, by w niewiarygodny sposób poprowadzić swój zespół do zwycięstwa 90:88. W całym spotkaniu rzucił aż 38 oczek. Tuż po końcowym gwizdku opadając z sił, osunął się w ramiona Scottiego Pippena, co zostało uwiecznione na powyższym zdjęciu. Cała ta sytuacja przeszła do historii jako Flu Game, albowiem w oficjalnych komunikatach podawano, że w tym czasie Jordan zmagał się z grypą. 

Tuż po meczu koszykarz powiedział, że była to chyba najtrudniejsza rzecz, jaką kiedykolwiek w życiu zrobił. W tym dniu pokazał, dlaczego jest najlepszym koszykarzem na świecie. Flu Game zapisało się jako jeden z najwspanialszych momentów w finałach. 

Wydawało się, że cała sytuacja przeszła już do annałów historii, jednak w ostatnim czasie Tim Grover, który od roku 1989 pełnił rolę osobistego trenera Jordana od przygotowania atletycznego, stwierdził, że koszykarz mógł zostać "otruty" przez kucharzy z Salt Lake City. W momencie, gdy nie można było nic zamówić do jedzenia z hotelowej kuchni, Jordan wraz z kilkoma osobami zamówił pizzę. 

"Wieczorem siedzieliśmy całą grupą w hotelu. Po godzinie 21. nie dało się już nic zamówić z kuchni, a Michael zgłodniał. Nie mogliśmy znaleźć żadnej restauracji, więc postanowiliśmy zamówić pizzę z pobliskiego lokalu. Wszyscy wiedzieli, że mieszkaliśmy w tym hotelu, przebywaliśmy tam od jakiegoś czasu, a w tym rejonie wówczas było niewiele innych. 
Pizzę przyniosło aż pięciu dostawców. Odebrałem ją, ale od razu powiedziałem chłopakom, że mam złe przeczucia. Ze wszystkich osób w pokoju MJ był jedynym, który jadł. Nikt inny nie chciał ani kawałka. Później, o drugiej w nocy, obudził mnie telefon - Michael kazał mi przyjść do siebie. Zobaczyłem, jak leży zwinięty w kłębek. Natychmiast wezwałem lekarza drużyny i powiedziałem mu: to zatrucie, nie grypa" - wspomina Grover.

Bez znaczenia na to, czy była to grypa, czy zatrucie pokarmowe, piąty mecz finału NBA w roku 1997 i wspaniała gra Jordana na zawsze przeszły do historii koszykówki.




Źródła:
http://sports.espn.go.com/espn/espn25/story?page=moments/79
http://nba.przegladsportowy.pl/Koszykowka-Michael-Jordan-a-tzw-Flu-Game,artykul,167500,1,299.html
http://en.wikipedia.org/wiki/1997_NBA_Finals#Game_5:_The_Flu_Game


wtorek, 16 kwietnia 2013

Nagroda Pulitzera 2013

Tym razem zamiast prezentacji historii konkretnego zdjęcia, przekazuję Wam wszystkim reportaż meksykańskiego fotografa, Javiera Manzano dotyczący tragicznych wydarzeń w Syrii. Został on właśnie nagrodzony Pulitzerem w dziedzinie fotografii.

Niestety ten konflikt, który pochłonął już tysiące ofiar, zdaje się być zamiatany pod dywan przez najważniejsze kraje na świecie, w wyniku czego każdego dnia ginie wielu niewinnych cywilów. Co gorsze, końca tej wojny domowej nie widać...


fot. Javier Manzano

Oto wspomniany reportaż:

Reportaż z Syrii

środa, 3 kwietnia 2013

Annie Leibovitz - John Lennon&Yoko Ono

Choć jednemu z najsłynniejszych artystów XX wieku - Johnowi Lennonowi, zrobiono wiele zdjęć, to jednak żaden inny obraz nie był tak kontrowersyjny i nie stał się tak znany, jak fotografia wykonana przez Annie Leibovitz w roku 1980.


 
Fot. Annie Leibovitz

W roku 1980 Annie Leibovitz była już uznaną fotografką, która pracowała dla wielu znanych czasopism i wydawnictw, jak Rolling Stone, dla którego przygotowywała okładkę z wizerunkiem Johna Lennona.

W dniu 8 grudnia 1980 roku, Leibovitz przeprowadziła sesję zdjęciową z artystą, a jedno z jej zdjęć miało być wybrane na okładkę najbliższego numeru Rolling Stone.  Początkowo zgodnie z wolą wydawnictwa, na zdjęciu miał znaleźć się sam Lennon, jednak piosenkarz dążył do tego, by na fotografii miał się znaleźć wraz z Yoko Ono. Leibovitz zdecydowała się na stworzenie obrazu inspirowanego okładką albumu Double Fantasy.

Według jej koncepcji John zdjął miał zdjąć ubranie i skulić się obok Yoko. Żona Lennona również chciała się rozebrać, jednak Leibovitz przekonała ją, że taka scena będzie najlepsza. Dzięki temu udało się jej uchwycić bardzo intymny moment, w którym ukazana została miłość oraz głęboka więź między partnerami. Po zrobieniu pierwszego zdjęcia Polaroidem, małżonkowie byli niezwykle zafascynowani i podekscytowani całą sceną, a Lennon poprosił fotografkę o to, by właśnie to zdjęcie znalazło się na okładce magazynu.

Choć zdjęcie jak na tamte czasy było kontrowersyjne, to jednak nie sama treść przyczyniła się do jego sławy. Kilka godzin po sesji zdjęciowej, podczas powrotu do domu ze studia nagraniowego, John Lennon został zastrzelony przez Marka Davida Chapmana. Tak więc obraz Annie Leibovitz stał się ostatnim znanym wizerunkiem artysty, symbolicznym ostatnim pocałunkiem. 22 stycznia 1981 roku zdjęcie zostało opublikowane w magazynie i z miejsca stało się wielkim hołdem dla wspaniałego muzyka.


 Źródła:
 http://en.wikipedia.org/wiki/Annie_Leibovitz#cite_note-buzzle-8
 http://pinterest.com/ruhani/most-iconic-photos/
 http://www.swiatobrazu.pl/100-najwazniejszych-zdjec-swiata-annie-leibovitz-john-lennon-i-yoko-ono-21047.html