środa, 23 grudnia 2015

USS Enterprise - 1942

Dziś przedstawiam historię jednego z najbardziej znanych zdjęć związanych z wojennymi działaniami na Pacyfiku w czasie II wojny światowej. 


fot. Marion Riley




















W II połowie 1942 roku Stany Zjednoczone zaczęły przejmować inicjatywę na Pacyfiku w wojnie z Cesarstwem Japonii. Jednym z punktów zwrotnych na arenie wojennej były walki o Wyspy Salomona, a zwłaszcza Guadalcanal. Są to działania znane szerszej publiczności choćby z filmu Cienka Czerwona Linia oraz serialu HBO Pacyfik. Ponieważ Guadalcanal miał niezwykle strategiczne znaczenie w regionie, obie strony zdecydowały się walczyć za wszelką cenę o jego utrzymanie. 

24 sierpnia miała miejsce bitwa lotniczo-morska koło wschodnich Wysp Salomona. Zadaniem japońskiej floty było zniszczenie amerykańskich sił inwazyjnych. Z racji sporej odległości między przeciwnikami kluczową rolę w bitwie odegrały lotniskowce ze swoimi samolotami pokładowymi. Bitwa zakończyła się porażką Japonii, która straciła w niej lekki lotniskowiec oraz kilka jednostek nawodnych. Lotnikom z Azji udało się uszkodzić lotniskowiec  USS "Enterprise". To właśnie na nim rozegrały się wydarzenia istotne z punktu widzenia powyższej fotografii.

Chaotyczna obrona przeciwlotnicza Amerykanów sprawiła, że kilku japońskim samolotom udało się przebić nad lotniskowce. Jeden z nich zrzucił bomby na Enterprise uszkadzając pokład, hangar lotniczy i powodując śmierć 74 osób. W momencie eksplozji trzeciej bomby fotoreporterowi obecnemu na pokładzie udało się utrwalić jej obraz. 

Przez wiele lat uważano, że autorem tej fotografii jest Robert Frederick Read, który w momencie eksplozji zginął wraz z wieloma marynarzami na pokładzie Enterprise. W związku z tym utrwalono mit, iż jest to ostatni moment, jaki miał on przed swymi oczami. Dopiero po pewnym czasie wyszło na jaw, że w rzeczywistości autorem jest Marion Riley. W chwili ataku na lotniskowiec na jego pokładzie znajdowało się czterech reporterów, każdy w innym miejscu. Read umiejscowił się na pokładzie startowym, skąd wykonał fotografię pierwszego ataku, a Marion Riley znajdował się powyżej poziomu pokładu. W chwili wybuchu trzeciej bomby Read mógł już nie żyć lub był śmiertelnie ranny, albowiem druga eksplozja miała miejsce nieopodal niego. 

W rzeczywistości prezentowane zdjęcie nie jest typową fotografią, lecz jest to klatka z kadru filmu pochodzącego z kamery Rileya. Jej operator był przekonany, że jego materiał nie zachował się, albowiem kamera uległa zniszczeniu. Na szczęście materiał filmowy ocalał, a część z klatek została opublikowana przez czasopismo Life. Niemniej jednak obraz prezentowany w formie fotografii ukazuje niezwykły dynamizm w czasie walki oraz odwagę reportera. 

Ocalały film Rileya można zobaczyć pod tym linkiem, moment eksplozji 3:05. 



Źródła:
https://navy.togetherweserved.com/usn/servlet/tws.webapp.WebApp?cmd=ShadowBoxProfile&type=Person&ID=571423
http://worldwar2database.com/gallery/wwii1042
https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_ko%C5%82o_wschodnich_Wysp_Salomona





czwartek, 29 października 2015

Sarajewo 1995

Sarajewo to miasto, które na trwałe zapisało się w annałach historii. Wiele osób do dziś zadaje sobie pytanie, jak to było możliwe, że tak tragiczne wydarzenia miały miejsce zaledwie kilkaset kilometrów od wielu europejskich stolic. Oblężenie tego miasta zostało udokumentowane na wiele sposobów, a jednym z jego symboli jest zdjęcie wykonane przez Piotra Andrewsa. 


fot. Piotr Andrews \ Reuters

Tocząca się w latach 1992-1995 wojna domowa w Bośni i Hercegowinie to jedno z najtragiczniejszych wydarzeń w powojennej historii Europy. 5 kwietnia 1992 roku rozpoczęło się oblężenie Sarajewa i dzień ten obecnie jest uważany za początek wojny na Bałkanach, w której to śmierć poniosło ponad 100 tysięcy ludzi. Oblężenie Sarajewa uznane zostało za najdłuższe i najbardziej krwawe tego typu wydarzenie na naszym kontynencie po II wojnie światowej. Trwało ono od 5 kwietnia 1992 roku do 29 lutego 1996 roku. W tym okresie w jego wyniku śmierć poniosło ponad 10 tysięcy osób, w tym ponad 1.5 tysiąca dzieci. Rannych zostało z kolei blisko 56 tysięcy osób. Według raportów na miasto dziennie spadało ponad 300 pocisków. W rekordowym dniu było ono ostrzeliwane aż 3777 razy. 

Na początku walk Serbowie próbowali szturmem zdobyć miasto bronione przez słabo uzbrojone siły bośniackie. Gdy kolejne szturmy nie przyniosły powodzenia, postanowili rozpocząć systematyczne oblężenie miasta. Sarajewo zostało odcięte od dostaw wody i żywności. Mieszkańcom przyszło walczyć o przetrwanie każdego dnia. Ogromnym zagrożeniem stali się snajperzy. Nie bez powodu główna droga miejska nazwana została Aleją Snajperów. Tylko tutaj w czasie oblężenia zabitych zostało 225 osób, w tym 60 dzieci. 

Powolna pomoc ze strony ONZ, a także późniejsze naloty NATO sprawiły, że oblężenie znacząco osłabło. 28 sierpnia 1995 roku już od kilku tygodni w mieście panował spokój. Ludzie byli pełni nadziei, że najgorsze mają już a sobą i nie grozi im żadne niebezpieczeństwo. Tymczasem tego dnia dokonała się ostatnia masakra na jego mieszkańcach. Piotr Andrews wraz ze swym znajomym Danilo Kristanowicem, wybrali się na kawę do centrum Sarajewa w pobliże Alei Snajperów. Nieopodal nich doszło do wybuchu pocisku 120 mm. Tak oto relacjonował wydarzenia sam fotograf: 

Dobiegliśmy i zobaczyłem sceny, których nie chcę więcej oglądać w moim życiu.
Ludzie bez nóg leżący na ulicy, przewieszony przez barierkę młody człowiek z gigantyczną dziurą w plecach, starszy mężczyzna stojący, jakby skamieniały, ludzie biegający i krzyczący.
                                                     http://piotrandrews.natemat.pl/131649,ostatnia-masakra-w-sarajewie

Siła rażenia pocisku była ogromna. W wyniku eksplozji śmierć poniosło blisko 40 osób, a ponad 180 zostało rannych. Wydarzenie to przeszło do historii jako druga masakra na Markale. Uderzające na tej fotografii jest oblicze starszego mężczyzny, który wygląda, jakby pod wpływem szoku nie zdawał sobie sprawy z całej sytuacji. W jego tle znajduje się przewieszone ciało siedemnastoletniego Adnana Ibrahimagicia. Wielka dziura w jego ciele nadaje jeszcze większej grozy i dramaturgii całej sytuacji. 

Andrews wraz ze znajomym szybko rzucili się na pomoc rannym, zawożąc kilka osób do pobliskiego szpitala. Jeszcze tego samego dnia przedstawiciele amerykańskich władz zwrócili się do fotografa o udostępnienie zdjęć. Przyczyniły się one w dużej mierze do wznowienia nalotów NATO na pozycje serbskie oraz zakończenia oblężenia. 

Sam Andrews nominowany za zdjęcia do nagrody Pulitzera stwierdził, że była to jedna z najbardziej przerażających i ciężkich chwil w jego życiu. 

Na poniższym, filmie można zobaczyć znacznie więcej scen z tego tragicznego dnia:

Źródła:
http://piotrandrews.natemat.pl/131649,ostatnia-masakra-w-sarajewie
https://pl.wikipedia.org/wiki/Obl%C4%99%C5%BCenie_Sarajewa

czwartek, 3 września 2015

Biesłan 2004

Niedawno w cieniu obchodów wybuchu II wojny światowej minęła rocznica tragicznego zamachu terrorystycznego na szkołę podstawową w Biesłanie. Była to ogromna tragedia, która poprzez działania czeczeńskich terrorystów i rosyjskiego rządu, wstrząsnęła całym światem. 


fot. Viktor Korotayev
Przełom XX i XXI wieku to niezwykle gorący oraz burzliwy okres na Kaukazie. Czeczeni pragnący własnego i niezależnego państwa przeciwstawili się dominującej pozycji Rosjan. Mimo początkowych sukcesów w wyniku wewnętrznych waśni oraz przytłaczającej rosyjskiej przewagi, ich wojska zmuszone były do kapitulacji. Niestety obie czeczeńskie wojny, zwłaszcza bombardowania oraz działania wojsk okupacyjnych przyniosły ogromne straty wśród ludności cywilnej, co miało wpływ na późniejsze wydarzenia w regionie. Czeczenia, Inguszetia, Dagestan stały się w owym czasie idealnym polem dla islamskich ekstremistów. To oni w głównej mierze pod przywództwem Szamila Basajewa postanowili przenieść swe działania poza granice Czeczenii. 

Już w 1995 roku dokonali ataku terrorystycznego na szpital w Budionnowsku, biorąc ponad tysiąc zakładników. Nieudolne działania ze strony rządu doprowadziły do zwycięstwa terrorystów, którzy przyczynili się także do zakończenia I wojny czeczeńskiej. Dla wielu Rosjan była to hańba i powód do wstydu. Kaukaskich terrorystów utwierdziło to tylko w przekonaniu, że są w stanie wygrać z Rosjanami. Zapowiedzieli oni później, że będą wojować z każdym Rosjaninem powyżej 10. roku życia. Tymczasem wkrótce doszło do poważnych zmian na Kremlu, za którego sterami zasiadła osoba przeciwna negocjacjom z terrorystami.

Swe rządy żelaznej ręki Władymir Putin pokazał już podczas czeczeńskiego ataku na moskiewski teatr na Dubrowce. W wyniku próby odbicia zakładników, zginęło aż 133 z nich. Wykorzystanie nieznanego gazu oraz dezinformacja połączona z brakiem planu ewakuacyjnego sprawiły, że można było obejść się bez wielu ofiar cywilnych. Częściowa nieudolność rosyjskich władz oraz nieskoordynowane działania były tylko preludium do tragedii, do jakiej miało dojść niecałe dwa lata później. 

1 września 2004 roku w Biesłanie, mieście w Północnej Osetii, miało miejsce rozpoczęcie nowego roku szkolnego w miejscowej Szkole nr 1. Ponieważ dla miejscowej ludności jest to z reguły ważne wydarzenie, dlatego przed szkołą zgromadziło się wielu rodziców z dziećmi i krewnymi. W pewnym momencie pod szkołę zajechało kilka ciężarówek, z których nagle wyskoczyło wielu zamaskowanych i uzbrojonych mężczyzn. Część z dzieci wzięła początkowo strzały za wybuchające balony. Terroryści szybko zapędzają do szkoły ponad 1100 zakładników, a część opierających się osób mordują na miejscu.  

Rosyjskie władze na początku powtarzają przed kamerami, że najważniejsze jest dla nich życie zakładników. Jednocześnie od samego początku prowadzone są przygotowania nad ewentualnym szturmem. W tym samym czasie działają dwie grupy - negocjacyjna i szturmowa. Tymczasem terroryści doskonale przygotowują się na wypadek ewentualnego szturmu. Większość szkoły zostaje zaminowana, a zakładników stłoczono na sali gimnastycznej. Kilka osób zostaje zabitych dla przykładu, a po pewnym czasie dzieci zmuszone są do picia własnego moczu. 

Po południu, 2 września negocjatorom udało się nakłonić terrorystów do wypuszczenia matek z najmłodszymi dziećmi. To właśnie wtedy Viktor Korotayev wykonał zdjęcie rosyjskiego oficera, Elbrusa Gogichayeva, który niesie na rękach Alyonę Tskayevę. Była ona najmłodszą ocaloną z biesłańskiego dramatu. W tym czasie wszyscy mieli ogromne nadzieje, że uda się rozwiązać konflikt bez użycia siły. Niestety następnego dnia wszystko wymknęło się spod kontroli. Terroryści zgodzili się na usunięcie ciał sprzed szkoły. W momencie przybycia ekipy na miejsce doszło do wymiany ognia. Do dziś nie wiadomo, kto dokładnie zaczął, wiadomo jednak, że wypadki potoczyły się niezwykle szybko.

Do strzelaniny szybko przyłączyli się ojcowie przetrzymywanych dzieci, a narastająca wymiana ognia utwierdziła terrorystów w przekonaniu, że dochodzi właśnie do szturmu. Wkrótce rozpętało się prawdziwe piekło. Czeczeni zaczęli detonować ładunki wybuchowe, brać jeńców jako żywe tarcze. Rosyjskie wojska i służby specjalne do szturmu wykorzystywały miotacze ognia RPO Trzmiel, śmigłowce szturmowe, a nawet czołg. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Sala gimnastyczna stanęła w ogniu, będąc pułapką dla zakładników. Wiele osób uciekało chaotycznie ze szkoły, dostając się w krzyżowy ogień. W czasie szturmu zginęły 334 osoby, a około 700 zostało rannych. Ponad połowę z nich stanowiły dzieci. Wiele z nich zginęło paląc się żywcem na sali gimnastycznej. Niektórzy rodzice rozpoznawali swe dzieci i krewnych jedynie po kawałkach ciała, ubraniach. Dla ocalonych był to dopiero początek wieloletniej gehenny. Większość terrorystów została zabita na miejscu, choć istnieją przesłanki, że cześć z nich wymknęła się podczas panującego chaosu. 

Ten tragiczny dzień obnażył politykę, jaką kierowały się rosyjskie władze. To nie zakładnicy, lecz śmierć terrorystów stała się nadrzędnym celem dla Rosjan. Brak planu szturmu, ewakuacji, czy też opieki nad rannymi tylko zwiększył ostateczną liczbę ofiar. Obok tego władze dążyły do zafałszowania informacji. Początkowo upierały się, że zakładników w szkole jest ledwie kilkuset, a późniejszych ofiar o wiele mniej niż w rzeczywistości. Zagranicznym oraz niezależnym mediom zarzucano bluźnierstwo. Już na drugi dzień rozpoczęto sprzątanie gruzowiska, nie zwracając uwagi na fakt, że spod cegieł i ziemi wystają ludzkie kości i dziecięce zabawki. Oczywiście operacje uznano za sukces. Rodziny ofiar do dzisiaj nie mogą doczekać się jednak sprawiedliwości. 

Skala tej tragedii była tak wielka, że nawet doświadczeni reporterzy nie byli w stanie wytrzymać widoku tylu martwych dziecięcych ciał. Na wiele lat Biesłan stał się miastem żałoby.

Udało mi się dotrzeć do wielu zdjęć z miejsca tragedii, jednak skala ich realizmu i brutalności jest zbyt duża, dlatego publikuję jedynie dwa poniższe.


fot. N.N



            Dziesięć lat po tych tragicznych wydarzeniach bohaterowie zdjęcia spotkali się znów ze sobą.

fot. N.N

Źródła:
http://wiadomosci.onet.pl/prasa/bieslan-sceny-z-dzieciecego-koszmaru/s08kd
https://pl.wikipedia.org/wiki/Atak_terrorystyczny_na_szko%C5%82%C4%99_w_Bies%C5%82anie
Wiktor Bater, Nikt nie spodziewa się rzezi. Notatki korespondenta wojennego, Wydawnictwo: Znak.
http://www.rt.com/news/185624-russia-beslan-tragedy-survivor/