środa, 18 lutego 2015

Radium Girls

Od czasów rewolucji przemysłowej dochodziło i nadal dochodzi do wielu nadużyć oraz oszustw w fabrykach, w których główna siła robocza spoczywa nie na maszynach, lecz na zwykłych pracownikach. Jedną z takich historii była sprawa zakładu zajmującego się tworzeniem zegarków, jaka do dziś znana jest jako "Radium Girls".


Radium Girls 1922, autor nieznany

Przełom XIX i XX-go wieku był okresem, kiedy rozpoczęły się wzmożone badania nad promieniotwórczością. Pierwsze odkrycia sprawiły, że zaczęto stosować pierwiastki promieniotwórcze w codziennym życiu. Obok wykorzystywania w medycynie znalazły one zastosowanie także w przemyśle. Odkryto miedzy innymi, że mieszanka siarczku cynku z dodatkiem radu wytwarza fluorescencję. Było to niezwykle ważne dla przemysłu zegarmistrzowskiego, w którym zastosowanie farby na cyferblat sprawiało, iż automatycznie uporano się z problemem braku widoczności wskazówek w ciemności.

Doświadczenia z czasów I wojny światowej sprawiły, że amerykański rząd zdecydował się na stworzenie projektu wytwarzania zegarków z nową farbą dla swych żołnierzy. U.S. Radium Corporation otrzymało spory kontrakt od armii na budowę nowych zegarków. W związku z tym w całych Stanach Zjednoczonych w latach 1917-1926 zatrudniono w różnych fabrykach ponad 4 tysiące kobiet. Dla tych kobiet była to lukratywna praca, albowiem zarabiały w owym czasie 1.5 centa za namalowanie jednej tarczy zegarka, a średnia norma wynosiła wtedy od 250 do 300 zegarków dziennie. Było to znacznie więcej niż można było zarobić w wielu innych zakładach.

Największym problemem był jednak fakt, że kobietom wmówiono, że farba całkowicie jest dla nich bezpieczna. Pracownice w celu przyspieszenia swych zadań często lizały pędzle z farbą, co w kolejnych latach miało bardzo groźne skutki. Można szacować, że tylko przez pół roku pracy poprzez kontakt z pędzlem mogły do swych organizmów wprowadzać około 4 mg radu, co jest ogromną ilością! Choć chemicy pracujący w U.S. Radium Corporation zwracali uwagę kierownictwu, że rad zawarty w farbie jest wysoce niebezpieczny, to jednak góra zdecydowała się tuszować całą sprawę. Wiele kobiet z początku zdziwionych było faktem, że technicy i inspektorzy z firmy przychodzili na halę produkcyjną odpowiednio zabezpieczeni przed farbą, jednak z czasem przestały zwracać na to uwagę.

Po pewnym czasie wiele dziewczyn pracujących w fabrykach zaczęło uskarżać się na liczne dolegliwości. Frances Splettstocher, która pracowała w Waterbury, w regionie Connecticut, zaczęła w 1925 roku cierpieć na anemię oraz bóle zębów. Dentysta w czasie wyrywania zęba dokonał jego ekstrakcji wraz z fragmentem szczeki! Stan kobiety szybko ulegał pogorszeniu, a po miesiącu od wizyty u stomatologa Frances zmarła. Wkrótce szybko zmarły także cztery inne pracownice z fabryki w Orange, New Jersey, a wiele więcej było chorych z uderzająco podobnymi objawami.

Wkrótce w sprawie toksycznej farby doszło do poważnego przełomu. Grace Fryer, jedna z pracownic zaczęła się uskarżać na bóle jamy ustnej i wypadające zęby. Badania oraz prześwietlenia wykazały, że jej kości w szczęce były pełne dziur. Na jaw wyszło, że więcej kobiet cierpiało na ten sam syndrom. Lekarze doszli do wniosku, że musi to mieć ze sobą wspólną więź. Niestety wtedy do akcji wkroczyli działacze U.S. Radium, którzy opłacili lekarzy, jacy zaczęli twierdzić, że kobiety są zdrowe, a samo kierownictwo głosiło tezę, że problemy zdrowotne pracownic wynikają z chorób wenerycznych.

Kolejnym przełomem była praca, jaką wykonał Cecil Drinker, psycholog z Harvardu. Został on zatrudniony przez U.S. Radium w celu napisania raportu na temat warunków panujących w zakładzie. Jednak ku zaskoczeniu dyrekcji napisał on pełen zarzutów i oczywistych faktów dokument, który nie tylko nie został zaakceptowany przez władze firmy, lecz także zdecydowała się ona na wydanie własnego raportu, rzekomo napisanego przez tego psychologa. W 1925-ym roku po odkryciu oszustwa zdecydował się opublikować oryginalny raport i mimo gróźb ze strony firmy, nie chciał odwołać swych zeznań.

Sprawa Grace Fryer przypomina liczne amerykańskie filmy, w których zwykła osoba postanowiła walczyć z całym systemem. Postanowiła ona podjąć działania prawne przeciwko U.S. Radium. Z oczywistych faktów, nie było to takie proste, albowiem za firmą stały nie tylko liczne szczeble administracji państwowej, lecz także ogromne pieniądze. Kobiecie aż dwa lata zajęły poszukiwania prawnika, który zgodzi się poprowadzić jej sprawę, a tymczasem jej stan zdrowia cały czas się pogarszał.

Wreszcie, w 1927 roku, prawnik Raymond Berry oraz Liga Konsumentów z New Jersey w imieniu Grace i czterech innych Radium Girls (Katherine Schaub, Edny Hussman, Quinty McDonald i Albiny Larice) wnieśli pozew przeciwko U.S. Radium, wzywając firmę do wypłacenia 250 tysięcy dolarów odszkodowania. Niestety po raz kolejny okazało się, że walka z korporacją jest niczym walka z wiatrakami. Proces był stale odraczany, prawnicy przedstawiali niedorzeczne dowody, a w 1928 roku, gdy kobiety wreszcie mogły zeznawać przed sądem, żadna z nich nie miała nawet siły podnieść rękę, by złożyć przysięgę. Ostatecznie kobiety poddały się i zgodziły się na ugodę. W zamian za wycofanie oskarżeń, każda z nich otrzymała 10 tysięcy dolarów oraz zwrot kosztów leczenia oraz procesu. Ponadto do końca życia miały otrzymywać po 600 dolarów rocznie w ramach rekompensaty. Życia starczyło ledwie na kilka lat. W 1933 roku zmarła ostatnia z nich.

Cynizmu całej sytuacji ze strony U.S. Radium dodaje późniejsza wypowiedź jej prezydenta, Clarence'a Lee:
"Niestety daliśmy wtedy pracę bardzo wielu osobom, które nie były fizycznie zdolne do pracy w naszych fabrykach. Zatrudnianie kalek i osób ubezwłasnowolnionych było początkowo uznawane za akt dobroci z naszej strony, co wkrótce obróciło się przeciwko nam."
Do dziś trudno oszacować, ile z zatrudnionych kobiet w fabrykach zmarło w wyniku silnego napromieniowania radem.

Choć kobiety przegrały swą batalię w sądzie oraz walkę o życie, to jednak ich postawa wiele zmieniła w późniejszym podejściu do spraw pracowniczych. W 1949 roku Kongres USA uchwalił ustawę dotyczącą odszkodowań od wszystkich chorób zawodowych w wielu miejscach pracy. Dzięki Radium Girls zwrócono powszechnie uwagę na opłakane warunki w licznych fabrykach w USA, a późniejsze standardy bezpieczeństwa zostały znacząco zaostrzone.

Pamięci Grace Fryer


Źródła:
http://www.todayifoundout.com/index.php/2014/06/five-women-caled-radium-girls-improved-factory-working-conditions/
http://www.antoranz.net/CURIOSA/ZBIOR4/C0402/05-QZC00061_radium.HTM
http://www.damninteresting.com/undark-and-the-radium-girls/






sobota, 14 lutego 2015

Thank You Kiss

Dziś krótka historia zdjęcia tej jaśniejszej strony wojny z walentynkowym klimatem w tle. 


fot. L. G. Crabtree
W lutym 1945 roku 3. Armia Stanów Zjednoczonych w marszu na III Rzeszę kontynuowała wyzwalanie ostatnich okupowanych przez Niemcy terytoriów Belgii i północnej Francji. Akurat w okresie walentynkowym wkroczyła do regionu francuskiego miasteczka Aboncourt. Z tej okazji orkiestra należąca do 9. Dywizji Pancernej zagrała uroczysty koncert dla żołnierzy. To właśnie wtedy L. G. Crabtree wykonał zdjęcie, które stało się jednym z moich ulubionych w ostatnim czasie.

Na fotografii został ukazany Elvin Harley, łącznościowiec, który w czasie koncertu otrzymuje całusa w policzek od małej francuskiej dziewczynki. Choć nie jest to typowe walentynkowe zdjęcie ukazujące zakochanych, to jednak ma w sobie wielką i pozytywną energię. Obraz ten pokazuje także, że żołnierze mimo całej okropności wojny, mogli choć na chwilę otrzymać odrobinę radości i wytchnienia. Ponadto przedstawia ono wdzięczność miejscowej ludności za wyzwolenie spod okupanta. 

Dodatkowym smaczkiem tej fotografii jest pies, prawdopodobnie należący do tego żołnierza, który prezentuje się niczym na defiladzie. 

Źródła:
http://www.ww2incolor.com/us-army/3adThankyoukisss.html
http://ww2db.com/image.php?image_id=7265