wtorek, 11 czerwca 2013

Timisoara 1989

W historii mieliśmy wiele przypadków, kiedy to w mediach masowych pojawiały się zjawiska manipulacji faktami. Przez lata niestety przyzwyczailiśmy się do tego, że informacje zawarte w prasie, sieci, telewizji są autentyczne i niepodważalne. Tymczasem przedstawienie faktów zgodnie z życzeniami danej osoby, polityków może całkowicie zatrzeć ich prawdziwy obraz. Przykładem tego rodzaju działań jest rewolucja w Rumunii oraz "wielka masakra" w Timisoarze.

 
Fot. Robert Maass
Rok 1989 był niezwykle ważnym i przełomowym okresem w historii świata i Europy, kiedy to upadał Blok Wschodni. Praktycznie w każdym kraju wschodniej i środkowej Europy przemiany polityczne zachodziły w sposób pokojowy. Wyjątkiem była Rumunia, w której doszło do krwawego obalenia stanu. Rewolucja rumuńska w rzeczywistości była kilkudniową serią chaotycznych walk oraz protestów odbywających się pomiędzy 16 a 27 grudnia 1989 roku, w wyniku której dokonano obalenia rządów Nicolae Ceauşescu. Ludność protestowała na ulicach, a wojsko przeprowadziło zamach stanu.
  
16 grudnia 1989 roku tysiące ludzi wyszło na ulice Timiszoary, aby zaprotestować przeciw niedoborowi żywności, szykanowaniu księdza Laszlo Tokesa, a przede wszystkim przeciw dyktaturze Nicolae Ceausescu. Nastąpiło brutalne tłumienie protestów, w czasie której zginęła nieznana liczba osób. Kilka dni po protestach w Timisoarze, Ceausescu wygłosił przemówienie w Bukareszcie przed stutysięcznym tłumem, który z okrzykami "Timisoara" i "Precz z mordercami!" wygrażał Ceausescu. Dyktator wraz z rodziną próbował uciekać z kraju z miliardem dolarów, jednak szybko został zdradzony i złapany, a po pokazowym procesie wraz z żoną rozstrzelany. 

Już w dniu obalenia Ceausescu, w Timisoarze pokazano masowe groby, w których miało się znajdować aż 4500 ciał, zmasakrowanych przez siły bezpieczeństwa w ciągu zaledwie trzech dni. Tymczasowy rząd rumuński pokazał jednak zaledwie dziewiętnaście ciał znalezionych w płytkim grobie. To właśnie tam Robert Maass zrobił dramatyczne zdjęcie nieznanego człowieka płaczącego nad ciałami matki i niemowlęcia. Dopiero później okazało się, że mężczyzna i kobieta nie byli małżeństwem ani rodzicami dziecka. Niektóre z ciał pokazanych zagranicznym reporterom nie były nawet bezpośrednimi ofiarami reżimu. Ukazana na zdjęciu "matka" zmarła kilka dni wcześniej na marskość wątroby, a niemowlę w wyniku powikłań chorobowych. 

Później wyszło na jaw, że pokazane zwłoki zostały przywiezione przez agentów Securitate z okolicznych kostnic i prosektoriów.  Akcja okazała się sukcesem, albowiem zagraniczne stacje i widzowie w wielu krajach uwierzyli w pokazane materiały, co znacznie wpłynęło na aprobatę wobec nowych władz i niewznoszenie protestów na krwawe rozprawienie się z dyktatorem. Sama rewolucja w całym kraju wybuchła głównie ze względu na wieść o ponad 60 tysiącach wcześniejszych ofiar reżimu. Informacja ta była podawana przez liczne zagraniczne media. Wartom dodać, że w ostatecznym rozrachunku ofiar w Timisoarze było mniej niż 100. Tak więc nie po raz pierwszy i ostatni świat dał się nabrać grupie osób wykorzystujących konkretną sytuację do własnych celów.

Źródła:
http://pinterest.com/pin/99149629265829717/
http://iconicphotos.wordpress.com/tag/robert-maass/
http://www.przewodnik-katolicki.pl/nr/swiat/sztuka_mistyfikacji.html
http://pl.wikipedia.org/wiki/Rewolucja_w_Rumunii



2 komentarze:

  1. Poczytaj książkę "Czerwone Horyzonty".

    OdpowiedzUsuń
  2. No sorki ale wypisujesz brednie niczym dziedzic komuny. To mają być ciała z kostnic? a gdzie twoja inteligencja? pewnie odparowała z wodami płodowymi twojej mamy. Otóż w kostnicach nie trzyma się gnijących ciał a co do kobiety to trzeba być totalnym idiotą aby próbować wcisnąć ludziom kit że zwłoki w tak wysoko posuniętym rozkładzie jeszcze kilka dni temu były żywym człowiekiem

    OdpowiedzUsuń