wtorek, 10 października 2017

(Nie) chce się żyć!

Jeśli miałbym komuś polecić listę polskich filmów wartych zobaczenia, to z pewnością znalazłoby się na niej ,,Chce się żyć" w reżyserii Macieja Pieprzycy. Według mnie jest to jeden z najlepszych i najpiękniejszych filmów ostatnich lat. W rewelacyjny sposób przedstawia historię chłopaka, który dla wszystkich był rośliną, choć w swoim kruchym i wątłym ciele miał coś, co z czasem zadziwiło wszystkich. Niestety w związku z tym filmem doszło do pewnego nieprzyjemnego wydarzenia, które stanowić będzie temat dzisiejszego wpisu.


Fot.: Piotr Grzybowski


Maciej Pieprzyca poświęcił ponad 4 lata na tworzenie swego filmu. Reżyser zainspirował się filmem dokumentalnym ,,Jak motyl" Ewy Pięty. Opowiadał on historię Przemka Chrzanowskiego, który większość swego życia spędził w domu opieki. Przez lekarzy uznawany był za ciężko upośledzonego fizycznie i psychicznie, a także niezdolnego do normalnego myślenia. Przez lata wszelkie jego próby kontaktu ze światem traktowane były jako ataki padaczki. Dopiero jedna z opiekunek zauważyła coś, co wydawało się niemożliwe. W krótkim czasie Przemek nauczył się języka Bliss złożonego z tysięcy symboli. Chłopak za pomocą mrugnięć lub dźwięków zaczął wskazywać znaki dotyczące konkretnych słów. Od tego momentu zaczął porozumiewać się ze światem. Był to prawdziwy fenomen. O chłopcu artykuł napisał Super Express, potem ukazał się film dokumentalny. Niestety kilka minut sławy minęło i chłopak wciąż pozostawał zamknięty w swym małym świecie. 

Wszystko po części się zmieniło lub miało się zmienić wraz z premierą ,,Chce się żyć". Maciej Pieprzyca zainspirowany losem chłopca, postanowił bliżej przyjrzeć się temu zagadnieniu. Odwiedzał liczne ośrodki, rozmawiał z rodzicami upośledzonych dzieci. Dzięki temu poznał Sebastiana, Szymona i kilku innych chłopców, których losy postanowił poniekąd ukazać w swym filmie. Ponieważ Przemek był niezwykle zaciekawiony pracami nad filmem, reżyser postanowił wprowadzić z nim ujęcia podczas napisów końcowych, gdzie chłopak spotyka się z Dawidem Ogrodnikiem, odtwórcą głównej roli. Ten fakt mógł sprawić, że wszyscy pomyśleli, iż film jest właśnie o Przemku. Mimo kilku podobieństw, w rzeczywistości więcej dzieli filmowego Mateusza od chłopaka. Mateusz jest sprawniejszy fizycznie, do ośrodka trafił dopiero w wieku kilkunastu lat (Przemek jest w nim od 8. roku życia), a także jest bardziej optymistycznie nastawiony do życia.  

W pewnym momencie ukazał się artykuł w Super Expresie, w którym mama Przemka żaliła się, że reżyser wykorzystał jej syna, zarobił na nim wielkie pieniądze i nie przekazał obiecanego komputera i nowoczesnego wózka. Na domiar złego chłopak nie dostał zaproszenia na premierę filmu. W pewnym momencie w sieci na reżysera wylane zostało wiadro pomyj, a sam Maciej Pieprzyca ponoć popadł w depresję. W udzielonych wywiadach niejednokrotnie wspominał, że żadnych obietnic nie składał, Przemek wraz z mamą dostali od niego imienne zaproszenia na premierę, a sam chłopak miał otrzymać kilka tysięcy złotych na zakup niezbędnego sprzętu. Ponadto dopiero z gazety twórca filmu dowiedział się, że są jakieś kłopoty, nieporozumienia. 

Trudno jest tutaj dokładnie wskazać, jak wyglądała z tym sprawa, choć wcale nie byłbym zdziwiony, gdyby SE specjalnie przekręcił słowa, stworzył nieprawdziwe informacje - w końcu nastawiony jest na sensację. Do dziś pamiętam oburzającą okładkę ze zdjęciem martwego Waldka Milewicza. 

W opublikowanym artykule w SE ponoć Przemek żalił się, że został wykorzystany, poczuł się jak szmaciana lalka. Mimo optymistycznego tytułu, jemu nie chce się żyć. Czuję się opuszczony, samotny. Nie da się ukryć, że jest to ciemna strona nie samego filmu, ale polskich realiów. Bez odpowiedniego i stałego źródło dofinansowania, chłopak nie ma szans na rozwój. Jak i inne osoby przeżył swe 5 minut sławy, lecz został zapomniany. Niestety poszukiwania na Google informacji o Przemku kończą się na 2013 roku, przez co jego historia wydaje się być odstawiona na boczny tor. 

,,Chce się żyć" to film, który z pewnością mógł zmienić i zmieni nastawienie wielu osób do niepełnosprawności. Chyba po raz pierwszy w naszej kinematografii ktoś tak blisko i dokładnie zetknął nas z postacią, która zupełnie odbiega od typowego głównego bohatera. Produkcja pełna smutku, ciepła, radości niesie ze sobą sporą dawkę emocji, jak i uczy nas, że nasze codzienne problemy, sprawy nie są tak istotne. Gdyby taki film powstał w Hollywood, to z pewnością zgarnąłby cały worek najważniejszych nagród filmowych.

Jeśli ktoś jeszcze nie oglądał, to polecam na wieczór z rodziną, drugą osobą.


Źródła:
http://www.newsweek.pl/polska/chce-sie-zyc-o-porazeniu-mozgowym-film-macieja-pieprzycy,artykuly,273793,1.html
http://www.se.pl/wiadomosci/polska/filmowcy-mnie-wykorzystali-wykorzystano-niepelnosprawnego-przemka_362060.html
http://natemat.pl/79729,maciej-pieprzyca-niczego-nie-obiecywalem-tworca-filmu-chce-sie-zyc-odpowiada-na-zarzuty-bohatera-filmu



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz