sobota, 10 grudnia 2011

Tank Man

Tym razem chciałbym zaprezentować zdjęcie, które jest jednym z najbardziej znanych na świecie symboli oporu przeciw władzy, dyktaturze. Autorem fotografii jest Charles Cole. Oprócz niego ową sytuację uwieczniło także trzech innych fotografów oraz ekipa filmowa.



Rok 1989 był przełomowy dla historii świata. Właśnie wtedy rozpoczął się finalny rozpad Bloku Wschodniego. Pierwsze wolne wybory w Polsce oraz upadek muru berlińskiego odbiły się w świecie szerokim echem. Europejska rewolucja zakończyła się pełnym sukcesem ludzi pragnących wielkich zmian. Gdy świętowaliśmy pierwsze wolne wybory w naszym kraju, w Chinach na placu Tian'anmen rozgrywał się przerażający dramat protestujących.

Początek wielkiej rewolucji chińskiej zbiegł się z wizytą w pekińskim miasteczku studenckim Hu Yaobanga - byłego sekretarza generalnego Komunistycznej Partii Chin. Yaobang zdobył olbrzymią popularność wśród studentów, gdyż powszechnie uznawany był za zwolennika reform i walki z korupcją u szczytów władzy. Szkodliwy dla elit partii, został odsunięty ze swego stanowiska i oskarżony o podburzanie młodych osób do rewolucji. Tego samego dnia, 15 kwietnia, były sekretarz zmarł na atak serca. Powszechnie uznaje się jego wizytę wśród studentów za początek rewolucji.

Śmierć nieformalnego przywódcy doprowadziła do masowych protestów. Studenci wraz z robotnikami domagali się demokratyzacji kraju, rozprawienia się z korupcja oraz rehabilitacji Hu. W dniu pogrzebu Yaobanga na ulice wyszło ponad sto tysięcy mieszkańców Pekinu. 26 kwietnia przewodniczący partii Deng Xiaoping ostro skrytykował protestujących, określając ich manifestacje jako przejaw warcholstwa. Jego wypowiedź odniosła odwrotny skutek do zamierzonego, gdyż przyczyniła się do gwałtownego wzrostu liczby protestujących. Obok siebie maszerowały setki tysięcy osób - studenci, robotnicy, lekarze, a nawet wojskowi. Każdego dnia do stolicy z różnych rejonów Chin przybywali nowi protestujący. Według przeprowadzonego sondażu aż 75% mieszkańców Pekinu popierało protest.

Od 4 maja ponad sto tysięcy protestujących zaczyna okupację placu Tian'anmen. 13 maja około trzech tysięcy z nich decyduje się na strajk głodowy. Pojawiają się wtedy również problemy ruchu rewolucyjnego. Robotnicy w niewielkim stopniu łączą się ze studentami, zaczynają się wewnętrzne podziały. Tymczasem w samym kierownictwie partii ważą się losy protestujących. Zhao Ziyang, zwolennik rozmów ze studentami zostaje odsunięty od władzy. Premier Li Peng wraz z ortodoksyjnym odłamem kierownictwa decyduje się na siłowe rozwiązania. 20 maja w Pekinie ogłoszono stan wyjątkowy. Setki ciężarówek z żołnierzami zostaje skierowanych do stolicy. Jednak protestujący zatrzymują kolumny wojskowe i nie zezwalają im na wjazd do centrum. Liderzy partii decydują się w tej sytuacji na odwrót armii. Ten policzek dla władzy ze strony ludu musiał jednak zostać srogo ukarany.

Wiedząc, że żołnierze stacjonujący w okolicach Pekinu są pod wpływem haseł głoszonych przez protestujących, przywódcy decydują się na wprowadzenie do stolicy 27. Armii stacjonującej na prowincji. Czołgi, pojazdy opancerzone oraz ogromne masy żołnierzy zaczynają okrążać miasto. Plac Tian'anmen zostaje otoczony wieloma barykadami przez studentów, którzy wciąż liczyli na rozwiązania pokojowe. Protestujący ponadto nadal wierzyli, że ludowa armia stanie po stronie obywateli - wielce się z tym jednak przeliczyli. Armia otrzymała wyraźne instrukcje "do szóstej rano plac ma być wolny od protestujących". Padają pierwsze strzały. Rozpoczyna się rzeź. Ludzie są zabijani karabinami, przebijani bagnetami, rozjeżdżani przez gąsienice czołgów. W ciągu kilku godzin olbrzymia szansa na reformy demokratyczne ginie pod gradem kul.

Do dnia dzisiejszego dokładna liczba ofiar masakry owiana jest tajemnicą. Według oficjalnych (rządowych) źródeł w czasie zamieszek zginęło 241 osób, a rannych zostało przeszło siedem tysięcy. Czerwony Krzyż mówi o 2,5 tysiącach ofiar śmiertelnych, natomiast w nieoficjalnych źródłach wojskowych wspomina się o ponad 40 tysiącach ofiar oraz przeszło 20 tysiącach rozstrzelanych po spacyfikowaniu rewolucji! Obecnie w więzieniach z dożywotnim wyrokiem wciąż mogą znajdować się setki, tysiące protestujących.

5 czerwca, dzień po stłumieniu protestów zdarzyła się sytuacja, która stała się symbolem tej rewolucji. Gdy wydawało się, że wojsko całkowicie zdobyło kontrolę nad miastem i zasiało we wszystkich mieszkańcach strach przed jakąkolwiek formą protestu, jeden człowiek odważył się pokazać władzy, iż wciąż sprzeciwia się jej decyzjom.

Grupa chińskich czołgów rozpoczęła wycofywanie się z centrum miasta. Nieoczekiwanie na ich drodze stanął samotny człowiek trzymający siatki na zakupy. Ten zwyczajny przechodzień zagrodził przejazd grupie pancernej i nie zezwolił na jej dalszy pochód. Mimo wcześniejszych krwawych wydarzeń, odważył się na czyn, który przeszedł do historii świata. Niestety do dzisiaj nie jesteśmy w stanie dowiedzieć się, co takiego powiedział załodze czołgu. Co więcej, dokładnie nie można zidentyfikować tej osoby. Powszechnie określany jest jako Tank Man lub Nieznany Buntownik. Brytyjski Sunday Express podał, że tym człowiekiem był 19-letni Wang Weilin. Tej informacji nie udało się jednak potwierdzić. Zapewne jeśli został schwytany, jedyną karą za takie przewinienie mogła być śmierć. W końcu na oczach całego świata ośmieszył panujący reżim i ośmielił się sprzeciwić władzy. Dociekano też, czy grupa osób odciągająca go od kolumny, to zwykli przechodnie starający się ocalić mu życie, czy może pracownicy służb specjalnych. 

Hipotez dotyczących losu buntownika jest wiele. Jedna zakłada jego szybką śmierć, inna długie tortury i rozstrzelanie. Ktoś inny stwierdził, że słynna postać do dzisiaj mieszka na Tajwanie. Bez wątpienia jego słynny czyn sprawił, że masakra na placu Tian'anmen zyskała międzynarodowy rozgłos. 

21 lat po opisanych wydarzeniach, dzięki sprawnie prowadzonej polityce wewnętrznej Chin oraz stosowanej we wszystkich  środkach masowego przekazu cenzurze, coraz mniej osób wie, co tak naprawdę zdarzyło się w 1989 roku. Przy wpisaniu w chińskiej wersji Google hasła Tian'anmen nie otrzymamy żadnej informacji o rewolucji.

Tank Man symbolizuje miliony osób nie tylko z Chin, lecz i z całego świata, które decydują się sprzeciwić panującej władzy. Anonimowy człowiek zdobył się na czyn, na który stać tylko niewielu z nas. Zamieszczony powyżej film zadaje nam jednak pytanie "Kim była ta osoba?". Odpowiedź brzmi "Ty"!

1 komentarz:

  1. To zdjęcie zawsze wywołuje ciarki. I zawsze sprawia, że coś w środku się budzi. Jakieś ziarno zrywu ku wolności. Cieszę się, że tak bogaty wpis mu towarzyszy :)
    Niesamowite jest to, jak taka fotografia może przechować tyle emocji.

    OdpowiedzUsuń